Wyszliśmy z hotelu i dopadły nas jakieś dziewczyny. Jedna się na mnie jakoś dziwnie patrzyła, ale nie zwracałam na nią uwagi. Podeszliśmy do jakiegoś auta i weszliśmy do niego.
-Ej. Co to za dziewczyny były?
-Fanki, a co?
-Nie, nic. Nie jestem przyzwyczajona do tylu otaczających mnie ludzi
-Przyzwyczaj się - Powiedział Louis i sie popatrzył na Harrego, a ten go walnął w nogę.
- Ej za co?
-Za darmo- Harry się zadziornie uśmiechnął
-A tak wgl, gdzie jedziemy, bo nie wiem czy mam się bać
-Jak już mówiliśmy, jedziemy pokazać Ci Londyn
-Aha, czyli mam się bać
-Nie, ale jak chcesz
-Ok, czyli się boję :)- Dojechaliśmy do jakiejś karuzeli. wyszliśmy z auta i podeszliśmy do niej.
-No to co jedziemy, nie?- Harry
-No raczej- Zayn
-Yyy, ale nie mieliśmy zwiedzać Londynu?
-No będziemy, ale z góry "London Eye"
-Uhm... no dobra- Podeszliśmy do kasy kupiliśmy bilety i weszliśmy do środka. Zayn jeszcze podszedł to gościa co tam steruje i coś mu powiedział, ale nie wiem co. Maszyna zaczęła się kręcić. Nagle na samej górze się zatrzymała. Nie przestraszyłam się, bo twierdziłam iż to Zayn powiedział, żeby zatrzymać.
-No to zwiedzamy Londyn
-A więc to tak...
-No raczej. -Lou
-No to tam masz Big Bena- Liam pokazał palcem na duży budynek w kształcie wieży.
-Mrrr...
-A tam Tower Bridge- Teraz Niall pokazał na jakiś most
-Tam jest Hyde Park- Zayn pokazał park, który było widać niewyraźnie, bo było już trochę ciemno.
-No, a tam Pałac Buckingham-Harry pokazał na piękny, biały, wielki pałac
-Ale piękny-Nagle maszyna znów ruszyła. Spojrzałam na zegarek, była 22:30, a jak wyjechaliśmy była 20:15. Ale ten czas szybko leci- Ej chłopaki, może będziemy już wracać, bo już późno?
-Jak nie chcesz już z nami zwiedzać
-Takie zwiedzanie:) nie to, że nie chce, tylko jest już trochę późno. Jutro możemy dalej "zwiedzać"
-No dobra- Powiedział przegranym głosem Harry. Poszliśmy do samochodu i pojechaliśmy do hotelu. W hotelu pożegnałam się z chłopakami i poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i nagle chłopaki wpadli do pokoju w popcornem i uwalili się na moim łóżku <małe dejavu>
-No to co oglądamy?-Harry
-To wy wparowaliście do mojego pokoju z popcornem, nie ja do was, więc wy wybierajcie-Lou wziął pilota i zaczął przeskakiwać po programach, gdy zadzwonił mój telefon, jakiś nie znany nr. ale odebrałam.
-Halo?
-Lex do cholery gdzie ty jesteś-Poznałam głos mamy.
-Gdzieś daleko od ciebie. Odwal się ode mnie.
-Wracaj do domu!
-Nie mam zamiaru
-Masz być dzisiaj w domu ty suko!
-Jestem pełnoletnia i moge robić co chcę i mieszkać gdzie chcę i się nie wtrącaj!
-Będę, bo jesteś moim pieprzonym dzieckiem!
-Wow powiedziałaś, że jestem twoim dzieckiem, a czy własnego dziecka się nie pilnuje, nie wychowuje, co. Ja nie chcę mieć takiej matki! Nie odzywaj sie do mnie!- Rozłączyłam się, rzuciłam telefon i zaczęłam płakać. Nagle wszyscy się na mnie popatrzyli jak na jakąś idiotke, ale im się nie dziwie, bo z matką gadałam po polsku, więc nie rozumieli.
-Ej co się stało?- Podszedł do mnie Zayn i przytulił
-Bo...bo-Próbowałam wydukać przez łzy-Bo dzwoniła moja matka. Jak ona mogła?!
-Ale co zrobiła?
-Kazała mi wracać do domu...
-Ej, ale chyba nie wracasz, prawda?- Niall
-Dasz mi dokończyć?
-Przepraszam
-Kazała mi wracać, ale się nie zgodziłam i...
-I?!
-I powiedziała, że jestem jej pieprzonym dzieckiem i nazwała mnie suką. Przyzwyczaiłam się, że na mnie ludzie tak mówią, ale od niej to zabolało.- Rozpłakałam się na maksa
-Hej. Będzie dobrze. Nie martw się.- Podeszli wszyscy i był grupowy misiak. Wiadomo, ja byłam w środku i mnie troche dusili
-Ej! Dusicie mnie.
-Przepraszamy- Odkleili sie ode mnie
-Wiecie co. Polubiłam was. Znamy się dopiero pare godzin, ale czuję się jak byśmy znali się od zawsze
-My też cię polubiliśmy. Fajnie się spędza z tobą czas
-Dzięki. Ej mam pomysł! Ale czy macie na jutro rano jakieś plany?
-Hmmm... Nie nie mamy,a co?
-Bo może zrobimy tak, że zostaniecie na noc i poopowiadamy o sobie i wtedy się lepiej poznamy. Co wy na to?
-No niezły pomysł. Ok. To my może teraz pójdziemy do siebie i przygotujemy pytania do cb, a ty przygotujesz sobie pytania dla nas i za 30 min przyjdziemy
-Okay- Oni wyszli, a ja wzięłam laptopa i zajrzałam na tt i skype. Zobaczyłam, że Dominik jest dostępny, więc zadzwoniłam. Opowiedziałam mu o chłopakach i o naszym "zwiedzaniu" Londynu. Gadaliśmy tak dobre pół godziny i zapomniałam, że miałam zapisać sobie pytania. Oj tam będzie z głowy. Nagle usłyszałam jak by biegło stado słoni i to "stado słoni" wpada do mojego pokoju.
-No hej Lex. Gotowa na pytania?
-Yyy... No tak, tylko ja zapomniałam sobie zapisać pytania dla was, bo gadałam i gadam nadal z Przyjacielem
-Uuuu! Przyjacielem?
-Tak idioto z przyjacielem, tylko przyjacielem.
*Dominik*
*-Hej Lex. Kto to?
-A zapomniałam. To jest One Direction. Mówiłam Ci o nich. To z nimi "zwiedzałam Londyn. Skierowałam laptopa w ich stronę.
-Hej, chłopaki przywitajcie się z Dominikiem moim przyjacielem
-Heeeeeeeeeej!- Wszyscy
-O anglicy
-Nom, więc gadaj po Angielsku
-Ok, ale ja już muszę kończyć. A i bym zapomniał. Wszystkiego najlepszego z okazji twoich jutrzejszych urodzin!
-O matko, ja mam jutro urodziny! Ech przez to wszystko zapomniałam, ale dzięki
-Proszę sklerozo :) Dobra ja muszę kończyć.
-No dobra, to do usłyszenia.
-Papa-Rozłączyłam się i usiadłam po turecku na podłodze
-No więc co, gramy?
-No raczej- Usiedliśmy w koło.
-To ja pierwszy- Liam- Wiem, że kobiet się nie pyta o wiek, ale ile masz lat?
-Dzisiaj mam 18, ale jutro mam urodziny
-Oooooo.... Ale stara!
-Cicho tam! Teraz ja. Ile wy wszyscy macie lat?
-To Harry Ma 19, Lou ma 22, Liam 20, Zayn 20, a ja też 20
-Ok i kto tu jest stary?
-Dobra nie ważne. Teraz ja- Niall - Masz rodzeństwo?
-Nie. Niall, a ty masz?
-Tak, barata
-Ok
-Teraz ja!- Lou- Czekaj, zaraz coś wymyślę...Masz prawko?
-A no mam i jeżdżę lepiej niż wy
-Taa na pewno
-Chcesz zobaczyć?
-Chętnie
-Ma któryś auto?
-No ja mam- Niall
-Przed hotelem?
-Taak
-No to chodźmy
-Ale ja nie chce kupować nowego auta
-Nie martw się. Jeszcze się zdziwisz jak dobrze jeżdżę.
-No dobra- Wyszliśmy z pokoju i poszliśmy ta parking hotelowy. Podeszliśmy do jakiegoś czarnego auta i Lou otworzył mi drzwi.-Cholera
-Co? Przypomniałaś sobie, że nie umiesz jeździć?
-Nie! Zamknij się, bo oberwiesz. Cholera, bo kierownica jest po drugiej stronie, ale się przyzwyczaję.
-No to wchodź.- Weszłam do auta i wszyscy za mną. Koło mnie usiadł Harry, a reszta musiała się cisnąć z tyłu. Włączyłam silnik i ruszyłam.
-Ja kieruję, ale wy mi mówicie, gdzie mam jechać
-To jedź tam w prawo i ciągle prosto i będzie autostrada.
-Ok. To się trzymajcie- Wcisnęłam gaz i w mgnieniu oka dojechaliśmy do autostrady. Zatrzymaliśmy się, bo było czerwone światło
-No i jak jest chyba lepiej niż myśleliście.- Popatrzyłam się na nich,a oni mieli prawie oczy w rękach- Co się stało?
-Woooooow, kobieto ty to masz talent do kierowania.
-Ha! Mówiłam- Nie jechaliśmy już na autostradę, tylko do hotelu. Jak przyjechaliśmy na parking hotelowy, to Niall mi powiedział...
-Możesz brać moje auto kiedy chcesz
-Nie dzięki, wole kupić sobie własne auto, niż jeździć czyimś
-No, ale mówie, jak coś możesz go brać kiedy chcesz
-Dzięki. Popatrzyłam na zegarek była już północ
-Chłopaki, to może kiedy indziej dokończymy gre, bo jest już późno, a ja chce się wyspać
-Okay- Poszliśmy do hotelu i odprowadzili mnie do mojego pokoju i się pożegnali. Weszłam do pokoju, wyjęłam pidżamę, umyłam się, padłam na łóżko ja zabita i zasnęłam.
___________________________________________________
Hej wszystkim. mamy 4 rozdział. Trochę późno, ale wcześniej nie mogłam pisać.
Czyta to ktoś wgl, czy nie?
Czytasz = Komentujesz ♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz