Wyszliśmy z hotelu i dopadły nas jakieś dziewczyny. Jedna się na mnie jakoś dziwnie patrzyła, ale nie zwracałam na nią uwagi. Podeszliśmy do jakiegoś auta i weszliśmy do niego.
-Ej. Co to za dziewczyny były?
-Fanki, a co?
-Nie, nic. Nie jestem przyzwyczajona do tylu otaczających mnie ludzi
-Przyzwyczaj się - Powiedział Louis i sie popatrzył na Harrego, a ten go walnął w nogę.
- Ej za co?
-Za darmo- Harry się zadziornie uśmiechnął
-A tak wgl, gdzie jedziemy, bo nie wiem czy mam się bać
-Jak już mówiliśmy, jedziemy pokazać Ci Londyn
-Aha, czyli mam się bać
-Nie, ale jak chcesz
-Ok, czyli się boję :)- Dojechaliśmy do jakiejś karuzeli. wyszliśmy z auta i podeszliśmy do niej.
-No to co jedziemy, nie?- Harry
-No raczej- Zayn
-Yyy, ale nie mieliśmy zwiedzać Londynu?
-No będziemy, ale z góry "London Eye"
-Uhm... no dobra- Podeszliśmy do kasy kupiliśmy bilety i weszliśmy do środka. Zayn jeszcze podszedł to gościa co tam steruje i coś mu powiedział, ale nie wiem co. Maszyna zaczęła się kręcić. Nagle na samej górze się zatrzymała. Nie przestraszyłam się, bo twierdziłam iż to Zayn powiedział, żeby zatrzymać.
-No to zwiedzamy Londyn
-A więc to tak...
-No raczej. -Lou
-No to tam masz Big Bena- Liam pokazał palcem na duży budynek w kształcie wieży.
-Mrrr...
-A tam Tower Bridge- Teraz Niall pokazał na jakiś most
-Tam jest Hyde Park- Zayn pokazał park, który było widać niewyraźnie, bo było już trochę ciemno.
-No, a tam Pałac Buckingham-Harry pokazał na piękny, biały, wielki pałac
-Ale piękny-Nagle maszyna znów ruszyła. Spojrzałam na zegarek, była 22:30, a jak wyjechaliśmy była 20:15. Ale ten czas szybko leci- Ej chłopaki, może będziemy już wracać, bo już późno?
-Jak nie chcesz już z nami zwiedzać
-Takie zwiedzanie:) nie to, że nie chce, tylko jest już trochę późno. Jutro możemy dalej "zwiedzać"
-No dobra- Powiedział przegranym głosem Harry. Poszliśmy do samochodu i pojechaliśmy do hotelu. W hotelu pożegnałam się z chłopakami i poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i nagle chłopaki wpadli do pokoju w popcornem i uwalili się na moim łóżku <małe dejavu>
-No to co oglądamy?-Harry
-To wy wparowaliście do mojego pokoju z popcornem, nie ja do was, więc wy wybierajcie-Lou wziął pilota i zaczął przeskakiwać po programach, gdy zadzwonił mój telefon, jakiś nie znany nr. ale odebrałam.
-Halo?
-Lex do cholery gdzie ty jesteś-Poznałam głos mamy.
-Gdzieś daleko od ciebie. Odwal się ode mnie.
-Wracaj do domu!
-Nie mam zamiaru
-Masz być dzisiaj w domu ty suko!
-Jestem pełnoletnia i moge robić co chcę i mieszkać gdzie chcę i się nie wtrącaj!
-Będę, bo jesteś moim pieprzonym dzieckiem!
-Wow powiedziałaś, że jestem twoim dzieckiem, a czy własnego dziecka się nie pilnuje, nie wychowuje, co. Ja nie chcę mieć takiej matki! Nie odzywaj sie do mnie!- Rozłączyłam się, rzuciłam telefon i zaczęłam płakać. Nagle wszyscy się na mnie popatrzyli jak na jakąś idiotke, ale im się nie dziwie, bo z matką gadałam po polsku, więc nie rozumieli.
-Ej co się stało?- Podszedł do mnie Zayn i przytulił
-Bo...bo-Próbowałam wydukać przez łzy-Bo dzwoniła moja matka. Jak ona mogła?!
-Ale co zrobiła?
-Kazała mi wracać do domu...
-Ej, ale chyba nie wracasz, prawda?- Niall
-Dasz mi dokończyć?
-Przepraszam
-Kazała mi wracać, ale się nie zgodziłam i...
-I?!
-I powiedziała, że jestem jej pieprzonym dzieckiem i nazwała mnie suką. Przyzwyczaiłam się, że na mnie ludzie tak mówią, ale od niej to zabolało.- Rozpłakałam się na maksa
-Hej. Będzie dobrze. Nie martw się.- Podeszli wszyscy i był grupowy misiak. Wiadomo, ja byłam w środku i mnie troche dusili
-Ej! Dusicie mnie.
-Przepraszamy- Odkleili sie ode mnie
-Wiecie co. Polubiłam was. Znamy się dopiero pare godzin, ale czuję się jak byśmy znali się od zawsze
-My też cię polubiliśmy. Fajnie się spędza z tobą czas
-Dzięki. Ej mam pomysł! Ale czy macie na jutro rano jakieś plany?
-Hmmm... Nie nie mamy,a co?
-Bo może zrobimy tak, że zostaniecie na noc i poopowiadamy o sobie i wtedy się lepiej poznamy. Co wy na to?
-No niezły pomysł. Ok. To my może teraz pójdziemy do siebie i przygotujemy pytania do cb, a ty przygotujesz sobie pytania dla nas i za 30 min przyjdziemy
-Okay- Oni wyszli, a ja wzięłam laptopa i zajrzałam na tt i skype. Zobaczyłam, że Dominik jest dostępny, więc zadzwoniłam. Opowiedziałam mu o chłopakach i o naszym "zwiedzaniu" Londynu. Gadaliśmy tak dobre pół godziny i zapomniałam, że miałam zapisać sobie pytania. Oj tam będzie z głowy. Nagle usłyszałam jak by biegło stado słoni i to "stado słoni" wpada do mojego pokoju.
-No hej Lex. Gotowa na pytania?
-Yyy... No tak, tylko ja zapomniałam sobie zapisać pytania dla was, bo gadałam i gadam nadal z Przyjacielem
-Uuuu! Przyjacielem?
-Tak idioto z przyjacielem, tylko przyjacielem.
*Dominik*
*-Hej Lex. Kto to?
-A zapomniałam. To jest One Direction. Mówiłam Ci o nich. To z nimi "zwiedzałam Londyn. Skierowałam laptopa w ich stronę.
-Hej, chłopaki przywitajcie się z Dominikiem moim przyjacielem
-Heeeeeeeeeej!- Wszyscy
-O anglicy
-Nom, więc gadaj po Angielsku
-Ok, ale ja już muszę kończyć. A i bym zapomniał. Wszystkiego najlepszego z okazji twoich jutrzejszych urodzin!
-O matko, ja mam jutro urodziny! Ech przez to wszystko zapomniałam, ale dzięki
-Proszę sklerozo :) Dobra ja muszę kończyć.
-No dobra, to do usłyszenia.
-Papa-Rozłączyłam się i usiadłam po turecku na podłodze
-No więc co, gramy?
-No raczej- Usiedliśmy w koło.
-To ja pierwszy- Liam- Wiem, że kobiet się nie pyta o wiek, ale ile masz lat?
-Dzisiaj mam 18, ale jutro mam urodziny
-Oooooo.... Ale stara!
-Cicho tam! Teraz ja. Ile wy wszyscy macie lat?
-To Harry Ma 19, Lou ma 22, Liam 20, Zayn 20, a ja też 20
-Ok i kto tu jest stary?
-Dobra nie ważne. Teraz ja- Niall - Masz rodzeństwo?
-Nie. Niall, a ty masz?
-Tak, barata
-Ok
-Teraz ja!- Lou- Czekaj, zaraz coś wymyślę...Masz prawko?
-A no mam i jeżdżę lepiej niż wy
-Taa na pewno
-Chcesz zobaczyć?
-Chętnie
-Ma któryś auto?
-No ja mam- Niall
-Przed hotelem?
-Taak
-No to chodźmy
-Ale ja nie chce kupować nowego auta
-Nie martw się. Jeszcze się zdziwisz jak dobrze jeżdżę.
-No dobra- Wyszliśmy z pokoju i poszliśmy ta parking hotelowy. Podeszliśmy do jakiegoś czarnego auta i Lou otworzył mi drzwi.-Cholera
-Co? Przypomniałaś sobie, że nie umiesz jeździć?
-Nie! Zamknij się, bo oberwiesz. Cholera, bo kierownica jest po drugiej stronie, ale się przyzwyczaję.
-No to wchodź.- Weszłam do auta i wszyscy za mną. Koło mnie usiadł Harry, a reszta musiała się cisnąć z tyłu. Włączyłam silnik i ruszyłam.
-Ja kieruję, ale wy mi mówicie, gdzie mam jechać
-To jedź tam w prawo i ciągle prosto i będzie autostrada.
-Ok. To się trzymajcie- Wcisnęłam gaz i w mgnieniu oka dojechaliśmy do autostrady. Zatrzymaliśmy się, bo było czerwone światło
-No i jak jest chyba lepiej niż myśleliście.- Popatrzyłam się na nich,a oni mieli prawie oczy w rękach- Co się stało?
-Woooooow, kobieto ty to masz talent do kierowania.
-Ha! Mówiłam- Nie jechaliśmy już na autostradę, tylko do hotelu. Jak przyjechaliśmy na parking hotelowy, to Niall mi powiedział...
-Możesz brać moje auto kiedy chcesz
-Nie dzięki, wole kupić sobie własne auto, niż jeździć czyimś
-No, ale mówie, jak coś możesz go brać kiedy chcesz
-Dzięki. Popatrzyłam na zegarek była już północ
-Chłopaki, to może kiedy indziej dokończymy gre, bo jest już późno, a ja chce się wyspać
-Okay- Poszliśmy do hotelu i odprowadzili mnie do mojego pokoju i się pożegnali. Weszłam do pokoju, wyjęłam pidżamę, umyłam się, padłam na łóżko ja zabita i zasnęłam.
___________________________________________________
Hej wszystkim. mamy 4 rozdział. Trochę późno, ale wcześniej nie mogłam pisać.
Czyta to ktoś wgl, czy nie?
Czytasz = Komentujesz ♥
czwartek, 29 sierpnia 2013
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
Rozdział 3
-Oddałam bagaż w wyznaczone miejsce i poszłam gdzieś usiąść. W pewnym momencie usłyszałam głos z głośników
"Uwaga! Pasażerów, którzy lecą do Londynu, prosimy to wyjścia nr.3! Dziękuję!"
Poszłam do tego wyjścia, jakaś babka kazała dać bilet i go skasować. Gdy to zrobiła wskazała mi jakiś tunel, którym miałam dojść do samolotu. Chwilę szłam tym tunelem, gdy doszłam do samolotu. W drzwiach przywitała mnie miła pani niskiego wzrostu, która dała mi gazetę. Podziękowałam i poszłam szukać swojego miejsca. Znalazłam i usiadłam. Siedziałam przy oknie, lubię siedzieć przy oknie. Jeszcze nie zaczęliśmy lecieć, a mi już się nudzi. Przypomniało mi się, że mam gazetę. Otworzyłam i zaczęłam czytać, niezbyt mnie wciągnęła, więc zaczęłam się wpatrywać co jest za oknem, gdy nagle wystartowaliśmy,a ja nie wiem kiedy zasnęłam. Obudził mnie głos stewardessy, która mówiła przez mikrofon, że już wylądowaliśmy, więc wstałam z fotela i poszłam do wyjścia. Weszłam na lotnisko, wzięłam swoje walizki i poszłam złapać taxówkę. gdy wyszłam na dwór wbiło we mnie ciepłe powietrze. Rozejrzałam się dookoła, za pięknie tam nie było, ale wiadomo, bo to trochę kawałek od centrum. złapałam taxówkę, dałam walizki do bagażnika i weszłam do pojazdu. Za kierownicą siedział jakiś młody gościu, który się mnie zapytał gdzie jechać. Kurde zapomniałam poszukać jakiegoś hotelu, więc zapytałam się go czy nie zna jakiegoś ładnego, w miarę taniego hotelu,a ten nic nie odpowiedział tylko ruszył. Ja się wpatrywałam w widoki za szybą, były coraz ładniejsze.
-Dojechaliśmy-A ja za szybą zobaczyłam wysoki piękny 5 gwiazdkowy hotel. Zamurowało mnie.
-Dziękuję-Zapłaciłam, wyszłam z auta, wyjęłam walizki i poszłam w stronę drzwi hotelowych. Weszłam do środka i przywitał mnie pięknie urządzona recepcja Podeszłam do lady i poprosiłam o pokój na tydzień jak na razie. Wzięłam kluczyk i poszłam do windy. Pokój miałam na 4(ostatnim) piętrze. Wyszłam z windy i zaczęłam szukać mojego pokoju. Szłam tak do końca korytarza i wreszcie znalazłam. Otworzyłam drzwi i zamurowało mnie. Mój pokój był piękny. Nie chciało mi się rozpakowywać walizek, więc wyjęłam tylko jakieś ubranie i poszłam sie odświeżyć. wyszłam z łazienki i przypomniałam sobie, że miałam się odezwać do Dominika jak dolecę. Wzięłam laptopa i włączyłam Skype. Na szczęście Dominik był dostępny, więc zadzwoniłam. Jak odebrał pokazałm mu pokuj i chwilę gadaliśmy, ale on musiał kończyć, bo był umówiony z dziewczyną. Gdy się rozłączyliśmy wyszłam z pokoju, bo chciałam zwiedzić Londyn, ale jak wyszłam z pokoju zobaczyłam schody na górę. Ciekawość była silniejsza i poszłam tymi schodami, które zaprowadziły mnie na dach, na którym była ławka. Matko jaki tam był piękny widok. Patrzyłam na dół, gdy zauważyłam, że przed hotelem jest tłum. Zdziwiłam się i poszłam na dół sprawdzić co się dzieje. Szłam już do windy, jak nagle wpadłam na jakiegoś chłopaka. Popatrzyłam się na niego. Miał bląd włosy i piękne błękitne oczy, które mnie przeszywały i czułam jak robią mi się rumieńce, gdy nagle on powiedział mi hej, to ja mu odpowiedziałam cześć i czerwona poszłam do pokoju. Juz mnie nie interesowało co jest przed hotelem. Zdjęłam buty i wskoczyłam na łóżko. Włączyłam telewizję i zaczęłam oglądąć. Był to jakiś horror "Mama". Wciągnęłam się, czasami mnie aż ciarki przechodziły, gdy nagle do mojego pokoju wparowało pięciu zdyszanych chłopaków. Przestraszyłam się i zerwałam na równe nogi, gdy zobaczyłam chłopaka na którego dzisiaj wpadłam. Uśmiechnęłam sie do niego, a on odwzajemnił uśmiech. Nagle jeden z nich zdziwiony powiedział
-To nie nasz pokój?!
-No jak widać nie wasz
-Louis debilu to nie nasz pokój!- Chłopak w czarnych włosach wydarł się na drugiego w brązowych włosach. To wyglądało dość dziwnie.
-O! Jaki film oglądasz?-Zapytał chłopak w lokach. Popatrzyłam na niego i zarumieniłam się. Bosz, ale on był słodki.
-Yyy... A! Mama.
-Ale ja nie jestem twoją mamą-Teraz ten chłopak co na niego wpadłam
-Jejku. Film się nazywa Mama
-Aaaaa- Wszyscy chórem i usiedli na moje łóżko. To było dziwne, bo jacyś chłopacy wpadają mi do pokoju i siadaja na moim łóżku i sobie oglądają film co oglądałam.
-Ym co wy robicie?
-Oglądamy film, a co nie widać?
-No widać i to dobrze, ale wpadacie do mojego pokoju, nawet nie przepraszacie, ani się nie przedstawicie i siadacie na moim łóżku i oglądacie film co oglądałam.
-No to przepraszamy,ale ty nas nie znasz?
-No jak widać, a z jakiego to powodu mam was znać?
-No bo my to One Direction!
-Nic mi to nie mówi, aha i to pewnie przez was to zamieszanie przed hotelem?
-No chyba.
-No ok. To się przedstawcie
-No dobra... To ja jestem Zayn, ten ładny
-Ja Louis, ten śmieszny
-Ja Liam, ten mądry
-Ja Harry, ten słodki
-A ja Niall ten, na którego dzisiaj wpadłaś-Momentalnie się uśmiechnęłam
-Ok, to ja jestem Lexi i nie jestem z tond, więc jak coś to nie ja :)
-Okay, a skąd jesteś?-Harry
-A ty co taki ciekawski?
-No poprostu chcę wiedzieć skąd jesteś
-Dobra, jestem z Polski. Zadowolony
-Tak, a co Cię sprowadza do Londynu?
-Nowe życie. W Polsce oprócz mojego przyjaciela nie miałam nikogo, bo ojciec zginął w wypadku, a matke zamknęli w więzieniu
-A, to przykro
-Nie, właśnie fajnie. Uwolniłam się od nich. Może i jestem chamska, ale ich nigdy w domu nie było.
-Aha.
-No dobra, to teraz się tłumaczcie, czemu wparowaliście do mojego pokoju i nie idziecie do siebie
-Boo... No właściwie to nie wiemy, ale nie przeszkadzamy prawda?
-No nie, możecie siedzieć.
-Dziękujemy!!
-Ech, nie ma za co.-Usiadłam koło Harrego, nie wiem czemu, ale jak jestem obok niego to się dziwnie czuję, przecież ja go znam dopiero chwilę i to mnie dziwi. Dobra nie chcę sie zamyślać, więc zaczęłam oglądać. Po godzinie film się skończył.
-To my może już pójdziemy?
-Już?
-Nie będziemy Ci przeszkadzać
-A teraz, to nie chcecie praeszkadzadź- Uśmiechnęłam się
-No wiesz...
-No dobra, dobra
-Jak coś jesteśmy w pokoju obok
-Aha, a więc tak się znaleźliście u mnie, bo zapomnieliście gdzie macie pokuj
-No chyba
-Dobra, to jak chcecie to idźcie.
-A dasz nam swój numer?
-No nie wiem. Mogę wam ufać?
-No raczej
-Ok- Podałam im numer, a oni dawali mi swoje numery
-No to do zobaczenia niebawem
-No to pa-Wszyscy wyszli, ale nie wiedzieć czemu Harry został
-Czemu nie idziesz?
-Bo chce się Ciebie zapytać, czy przyjdziesz do nas do pokoju?
-Ale kiedy?
-Dzisiaj wieczorem
-No zobaczę. Muszę się zastanowić
-Liczę na Ciebie. To ja chyba pójdę.
-Ok, to pa i może do dzisiaj :)-Odprowadziłam go do drzwi i zamknęłam. Mam teraz się zastanawiać czy iść do nich, czy nie. Nic o nich nie wiem, więc nie wiem czego mam się spodziewać. Nie chcę się dowiadywać kim są i blablabla z internetu, tylko wolę od nich. Więc chyba pójdę. Wysłałam Harremu sms'a
"To jak bym miała przyjść, to o której?"
Nie czekałam długo na odpowiedź
"Jak chcesz. Tylko jak nikt nie będzie otwierać drzwi to się nie przejmuj tylko wbijaj :)"
Ach co za uprzejmość :) Odpisałam
"Czyli samowolka? :) Jak coś to mnie nie bijcie :P"
Harry: "No raczej :) Aż tacy wredni to my nie jesteśmy :]"
Już nie odpisywałam, bo zbliżała się 18. Wyjęłam z walizki ubranie (bez czapki i plecaka) i się w nie przebrałam. Popatrzyłam na zegarek, była 19, więc wyszłam z pokoju i poszłam do drzwi obok. Pukałam, nikt nie otwierał, więc jak Harry powiedział mam wbijać, więc weszłam. Jak weszłam do pokoju to mnie zamurowało. Jeden wielki śmietnik. Ech chłopaki. Zobaczyłam, że na kanapie leżą wszyscy i chba mnie nie usłyszeli, bo głośno oglądali telewizje, więc wykorzystałam to i cicho podeszłam do nich od tyłu i krzyknęłam "Buuu!!" A oni aż podskoczyli. Ale to był widok myślałam, że tam padnę ze śmiechu. Jak oni mnie zobaczyli, to też zaczęli się śmiać. Naglę Louis się otrząsnął i powiedział
-Ej Lex. Co ty tu robisz?
-Stoję, nie widać?
-No to widać,ale jak weszłaś- Pokazałam im sms'a od Harrego, a oni się na niego tak dziwnie popatrzyli
-Dobra teraz do Harrego. Po co miałam przyjść?
-Bo chcemy pokazać Ci Londyn
-Och miło
-No to idziemy!
-Ok
-Tak wgl Lex, to fajne legginsy :) - Niall
-Heh dzieki xD
-Dobra wy tam cicho tylko idziemy...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej! :) piszę teraz ten rozdział, bo nie wiem kiedy będę mogła wejść na kompa, więc oceńcie i piszcie jak wyszło, albo wgl coś piszcie, bo nie wiem czy ktoś to czyta, czy nie i nie wiem czy mam dalej pisać...
Czytasz = Komentuj ♥
"Uwaga! Pasażerów, którzy lecą do Londynu, prosimy to wyjścia nr.3! Dziękuję!"
Poszłam do tego wyjścia, jakaś babka kazała dać bilet i go skasować. Gdy to zrobiła wskazała mi jakiś tunel, którym miałam dojść do samolotu. Chwilę szłam tym tunelem, gdy doszłam do samolotu. W drzwiach przywitała mnie miła pani niskiego wzrostu, która dała mi gazetę. Podziękowałam i poszłam szukać swojego miejsca. Znalazłam i usiadłam. Siedziałam przy oknie, lubię siedzieć przy oknie. Jeszcze nie zaczęliśmy lecieć, a mi już się nudzi. Przypomniało mi się, że mam gazetę. Otworzyłam i zaczęłam czytać, niezbyt mnie wciągnęła, więc zaczęłam się wpatrywać co jest za oknem, gdy nagle wystartowaliśmy,a ja nie wiem kiedy zasnęłam. Obudził mnie głos stewardessy, która mówiła przez mikrofon, że już wylądowaliśmy, więc wstałam z fotela i poszłam do wyjścia. Weszłam na lotnisko, wzięłam swoje walizki i poszłam złapać taxówkę. gdy wyszłam na dwór wbiło we mnie ciepłe powietrze. Rozejrzałam się dookoła, za pięknie tam nie było, ale wiadomo, bo to trochę kawałek od centrum. złapałam taxówkę, dałam walizki do bagażnika i weszłam do pojazdu. Za kierownicą siedział jakiś młody gościu, który się mnie zapytał gdzie jechać. Kurde zapomniałam poszukać jakiegoś hotelu, więc zapytałam się go czy nie zna jakiegoś ładnego, w miarę taniego hotelu,a ten nic nie odpowiedział tylko ruszył. Ja się wpatrywałam w widoki za szybą, były coraz ładniejsze.
-Dojechaliśmy-A ja za szybą zobaczyłam wysoki piękny 5 gwiazdkowy hotel. Zamurowało mnie.
-Dziękuję-Zapłaciłam, wyszłam z auta, wyjęłam walizki i poszłam w stronę drzwi hotelowych. Weszłam do środka i przywitał mnie pięknie urządzona recepcja Podeszłam do lady i poprosiłam o pokój na tydzień jak na razie. Wzięłam kluczyk i poszłam do windy. Pokój miałam na 4(ostatnim) piętrze. Wyszłam z windy i zaczęłam szukać mojego pokoju. Szłam tak do końca korytarza i wreszcie znalazłam. Otworzyłam drzwi i zamurowało mnie. Mój pokój był piękny. Nie chciało mi się rozpakowywać walizek, więc wyjęłam tylko jakieś ubranie i poszłam sie odświeżyć. wyszłam z łazienki i przypomniałam sobie, że miałam się odezwać do Dominika jak dolecę. Wzięłam laptopa i włączyłam Skype. Na szczęście Dominik był dostępny, więc zadzwoniłam. Jak odebrał pokazałm mu pokuj i chwilę gadaliśmy, ale on musiał kończyć, bo był umówiony z dziewczyną. Gdy się rozłączyliśmy wyszłam z pokoju, bo chciałam zwiedzić Londyn, ale jak wyszłam z pokoju zobaczyłam schody na górę. Ciekawość była silniejsza i poszłam tymi schodami, które zaprowadziły mnie na dach, na którym była ławka. Matko jaki tam był piękny widok. Patrzyłam na dół, gdy zauważyłam, że przed hotelem jest tłum. Zdziwiłam się i poszłam na dół sprawdzić co się dzieje. Szłam już do windy, jak nagle wpadłam na jakiegoś chłopaka. Popatrzyłam się na niego. Miał bląd włosy i piękne błękitne oczy, które mnie przeszywały i czułam jak robią mi się rumieńce, gdy nagle on powiedział mi hej, to ja mu odpowiedziałam cześć i czerwona poszłam do pokoju. Juz mnie nie interesowało co jest przed hotelem. Zdjęłam buty i wskoczyłam na łóżko. Włączyłam telewizję i zaczęłam oglądąć. Był to jakiś horror "Mama". Wciągnęłam się, czasami mnie aż ciarki przechodziły, gdy nagle do mojego pokoju wparowało pięciu zdyszanych chłopaków. Przestraszyłam się i zerwałam na równe nogi, gdy zobaczyłam chłopaka na którego dzisiaj wpadłam. Uśmiechnęłam sie do niego, a on odwzajemnił uśmiech. Nagle jeden z nich zdziwiony powiedział
-To nie nasz pokój?!
-No jak widać nie wasz
-Louis debilu to nie nasz pokój!- Chłopak w czarnych włosach wydarł się na drugiego w brązowych włosach. To wyglądało dość dziwnie.
-O! Jaki film oglądasz?-Zapytał chłopak w lokach. Popatrzyłam na niego i zarumieniłam się. Bosz, ale on był słodki.
-Yyy... A! Mama.
-Ale ja nie jestem twoją mamą-Teraz ten chłopak co na niego wpadłam
-Jejku. Film się nazywa Mama
-Aaaaa- Wszyscy chórem i usiedli na moje łóżko. To było dziwne, bo jacyś chłopacy wpadają mi do pokoju i siadaja na moim łóżku i sobie oglądają film co oglądałam.
-Ym co wy robicie?
-Oglądamy film, a co nie widać?
-No widać i to dobrze, ale wpadacie do mojego pokoju, nawet nie przepraszacie, ani się nie przedstawicie i siadacie na moim łóżku i oglądacie film co oglądałam.
-No to przepraszamy,ale ty nas nie znasz?
-No jak widać, a z jakiego to powodu mam was znać?
-No bo my to One Direction!
-Nic mi to nie mówi, aha i to pewnie przez was to zamieszanie przed hotelem?
-No chyba.
-No ok. To się przedstawcie
-No dobra... To ja jestem Zayn, ten ładny
-Ja Louis, ten śmieszny
-Ja Liam, ten mądry
-Ja Harry, ten słodki
-A ja Niall ten, na którego dzisiaj wpadłaś-Momentalnie się uśmiechnęłam
-Ok, to ja jestem Lexi i nie jestem z tond, więc jak coś to nie ja :)
-Okay, a skąd jesteś?-Harry
-A ty co taki ciekawski?
-No poprostu chcę wiedzieć skąd jesteś
-Dobra, jestem z Polski. Zadowolony
-Tak, a co Cię sprowadza do Londynu?
-Nowe życie. W Polsce oprócz mojego przyjaciela nie miałam nikogo, bo ojciec zginął w wypadku, a matke zamknęli w więzieniu
-A, to przykro
-Nie, właśnie fajnie. Uwolniłam się od nich. Może i jestem chamska, ale ich nigdy w domu nie było.
-Aha.
-No dobra, to teraz się tłumaczcie, czemu wparowaliście do mojego pokoju i nie idziecie do siebie
-Boo... No właściwie to nie wiemy, ale nie przeszkadzamy prawda?
-No nie, możecie siedzieć.
-Dziękujemy!!
-Ech, nie ma za co.-Usiadłam koło Harrego, nie wiem czemu, ale jak jestem obok niego to się dziwnie czuję, przecież ja go znam dopiero chwilę i to mnie dziwi. Dobra nie chcę sie zamyślać, więc zaczęłam oglądać. Po godzinie film się skończył.
-To my może już pójdziemy?
-Już?
-Nie będziemy Ci przeszkadzać
-A teraz, to nie chcecie praeszkadzadź- Uśmiechnęłam się
-No wiesz...
-No dobra, dobra
-Jak coś jesteśmy w pokoju obok
-Aha, a więc tak się znaleźliście u mnie, bo zapomnieliście gdzie macie pokuj
-No chyba
-Dobra, to jak chcecie to idźcie.
-A dasz nam swój numer?
-No nie wiem. Mogę wam ufać?
-No raczej
-Ok- Podałam im numer, a oni dawali mi swoje numery
-No to do zobaczenia niebawem
-No to pa-Wszyscy wyszli, ale nie wiedzieć czemu Harry został
-Czemu nie idziesz?
-Bo chce się Ciebie zapytać, czy przyjdziesz do nas do pokoju?
-Ale kiedy?
-Dzisiaj wieczorem
-No zobaczę. Muszę się zastanowić
-Liczę na Ciebie. To ja chyba pójdę.
-Ok, to pa i może do dzisiaj :)-Odprowadziłam go do drzwi i zamknęłam. Mam teraz się zastanawiać czy iść do nich, czy nie. Nic o nich nie wiem, więc nie wiem czego mam się spodziewać. Nie chcę się dowiadywać kim są i blablabla z internetu, tylko wolę od nich. Więc chyba pójdę. Wysłałam Harremu sms'a
"To jak bym miała przyjść, to o której?"
Nie czekałam długo na odpowiedź
"Jak chcesz. Tylko jak nikt nie będzie otwierać drzwi to się nie przejmuj tylko wbijaj :)"
Ach co za uprzejmość :) Odpisałam
"Czyli samowolka? :) Jak coś to mnie nie bijcie :P"
Harry: "No raczej :) Aż tacy wredni to my nie jesteśmy :]"
Już nie odpisywałam, bo zbliżała się 18. Wyjęłam z walizki ubranie (bez czapki i plecaka) i się w nie przebrałam. Popatrzyłam na zegarek, była 19, więc wyszłam z pokoju i poszłam do drzwi obok. Pukałam, nikt nie otwierał, więc jak Harry powiedział mam wbijać, więc weszłam. Jak weszłam do pokoju to mnie zamurowało. Jeden wielki śmietnik. Ech chłopaki. Zobaczyłam, że na kanapie leżą wszyscy i chba mnie nie usłyszeli, bo głośno oglądali telewizje, więc wykorzystałam to i cicho podeszłam do nich od tyłu i krzyknęłam "Buuu!!" A oni aż podskoczyli. Ale to był widok myślałam, że tam padnę ze śmiechu. Jak oni mnie zobaczyli, to też zaczęli się śmiać. Naglę Louis się otrząsnął i powiedział
-Ej Lex. Co ty tu robisz?
-Stoję, nie widać?
-No to widać,ale jak weszłaś- Pokazałam im sms'a od Harrego, a oni się na niego tak dziwnie popatrzyli
-Dobra teraz do Harrego. Po co miałam przyjść?
-Bo chcemy pokazać Ci Londyn
-Och miło
-No to idziemy!
-Ok
-Tak wgl Lex, to fajne legginsy :) - Niall
-Heh dzieki xD
-Dobra wy tam cicho tylko idziemy...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej! :) piszę teraz ten rozdział, bo nie wiem kiedy będę mogła wejść na kompa, więc oceńcie i piszcie jak wyszło, albo wgl coś piszcie, bo nie wiem czy ktoś to czyta, czy nie i nie wiem czy mam dalej pisać...
Czytasz = Komentuj ♥
piątek, 9 sierpnia 2013
Rozdział 2
-Mam!
-Co?
-Lot. Za 3 dni
-Tak szybko? Zdążysz się naszykować?
-Dla chcącego nic trudnego
-To od czego zaczniesz?
-No nwm, trzeba iść na zakupy
-Wyczuwam, że mam iść z tobą, prawda?
-Tak-uśmiechnęłam się szeroko
-No to ruszajmy
-Ok, tylko się przebiorę
-Dobra- Minęło 5 min i byliśmy już w drodze do sklepów
-No to czego potrzebujesz?
-Hmm... Pomyślmy, chyba buty
-Ok- Chodziliśmy tak, przez jakieś 30 min i nic nie znaleźliśmy
-Kurde, kobieto to decyduj się na jakieś bo już nóg nie czuję
-Wiesz, że ja też. W zakupach nie gustyję, ale muszę coś znaleźć. Wytrzymaj jeszcze trochę
-Dobra, ale tylko trochę
-No dobra, mamy jeszcze jeden sklep do obczajenia
-Oby tu się coś znalazło
-Oby, bo już rady nie daję. Ech...-Weszłam do sklepu i...
-Mam!-Co masz?
-No buty
-Jakie?
-No patrz, takie vans'y w panterkę
-No ładne, a ile?
-200zł
-No, to co kupujesz?
-Może
-No to może, czy na pewno?
-Kupuję-Podeszłam do kasy, zapłaciłam i zaprosiłam Dominika na kawę.
Poszliśmy do 'Coffe Heaven"
-Ja zapłacę
-Nie, ja Cie zaprosiłam na kawę, więc ja płacę
-Będzie mi brakować Twojego upartego charakteru
-Ech, a mi będzie brakować twojej opieki nade mną
-Dobra, nie użalajmy sie nad sobą, tylko chodźmy do domu
-Ok. Tylko może pojedziemy taxówką?
-Teraz się zgodzę-Poszliśmy po taxówkę na parking. Weszliśmy do auta i pojechaliśmy do domu
-Dużo tych zakupów nie mamy
-Nom, ale ja dużo nie potrzebuję, bo większość mam
-To co będziesz teraz robić?
-Pewnie będę sie pakować, bo troche tago mam
-I mam Ci pewnie pomagać?
-No raczej-Uśmiechnęłam się
~~~~~~W domu~~~~~~
-To idziemy do pokoju
-Ty już idź, ja zaraz przyjdę
-Ok.
Poszłam do pokoju wziąć sok, gdy nagle ktoś zadzwonił do drzwi. W nich był policjant "Że co"
-Dzień dobry, czy Pani Skott?
-Tak, a co się stało? Zrobiłam coś?
-Nie, Pani nie, tylko Pani matka.
-Co zrobiła?
-Jest w więzieniu
-Z jakiego powodu?
-Została złapana na kradzieży
-Dziękuję za informacje
-Do widzenia i miłego dnia życzę
-Dziękuję na wzajem- Zamknęłam drzwi, wzięłam ten sok i poszłam do pokoju
-Co tak długo?
-Policjant był i powiedział, że matka w więzieniu
-Jakoś nie widać, żebyś się przejmowała
-Bo się nie przejmuję. Mam ją gdzieś, jak ona miała mnie przez całe życie
-To się nie dziwię
-No więc właśnie
-To od czego zaczynamy?
-Na razie, to ja muszę walizki szukać
-To ty się szykuj, a ja poszukam tych walizek
-Ok. Czasem się przydajesz-Zadziornie się uśmiechnęłam
-To sobie sama tych walizek szukaj
-Przecież wiesz, że to był żart, że się zawsze przydajesz i Cię kocham
-No wiem-Zaczęliśmy szykować rzeczy, gdy Dominikowi zadzwonił telefon
~~~~~Rozmowa Dominika przez telefon~~~~~
-Halo?
-Hej Dominik
-O hej mamo, co jest?
-Dzisiaj nas w domu nie będzie, tylko nie szalej
-Ok
~~~~~Koniec~~~~
-Lex mógłbym dzisiaj u cb spać?
-Spoko, a czemu?
-Bo moi rodzice gdzieś idą i ich nie będzie, a ja sam w domu nie chce być
-Spoko, już się nie tłumacz-Nagle zadzwonił mój telefon
-Halo?
-Pani Lexi Skott?
-Tak, to ja
-Dobry wieczór<Była już 20> Informuję, że lot, który miał się odbyć za dwa dni, będzie jutro, z powodu złej pogody w kolejne dni
-Dobrze, dziękuję, a o której godzinie?
-O 12:30
-Dziękuję, dobranoc
-Dowidzenia
-Co tam?
-Babka z lotniska, że lot jest jutro o 12:30, bo będzie zła pogoda w następne dni.
-Więc trzeba jutro wcześnie wstać
-Nom-Położyłam się na łóżku, właczyłam telewizje i jakiś denny film, ale nie chciało mi sie przełączać, więc zaczęliśmy oglądać.
-Która godzina?
-<popatrzyłam na zegarek> Fuck! PÓŁNOC człowieku, jakiś strasznie długi ten film, a my musimy jutro wcześnie wstać
-Chyba chciałaś powiedzieć dzisiaj-Zaśmiał się
-Dobra ty bądź cicho, a ja idę się umyć
-Dobra-Wzięłam pidżamę i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic ubrałam się i poszłam do pokoju, a tam zobaczyłam śpiącego i rozłożonego na moim łóżku Dominika!
-DOMINIK WSTAWAJ!!!!!!
-Aaaa!!! co się dzieje?- Wyglądał jak jakieś siedem nieszczęść na głowie miał busz, ledwo powstrzymywałam śmiech- Z czego sie śmiejesz?
-Nie nic. Masz już wolna łazienkę, trzymaj koszulkę i nara-Podałam mu jego koszulkę, miał u mnie ich trochę. Położyłam się na łóżku i usłyszałam wrzask z łazienki "CHOLERA"
-Co się stało-Poszłam do niego i zobaczyłam, że leży na podłodze. Wybuchłam śmiechem
-Mogłabyś chociaż raz zostawić suchą podłogę w łazience, znowu się wypieprzyłem!!!!
-HAHAHAHAHAHAHA no so-soo-soory- Ledwo powstrzymywałam smiech
-Dobra spadaj, muszę się umyć-Wyszłam i znowu się uwaliłam na łóżko. Leżałam tak chwilę i nawet nie wiem kiedy zasnęłam
~~~~~Oczami Dominika~~~~~
Wyszedłem z łazienki, poszedłem do pokoju i zobaczyłem słodko śpiącą Lex, podszedłem do łóżka i się położyłem obok niej. długo nie mogłem zasnąć, ale po jakimś czasie zasnąłem
~~~~~Oczami Lex~~~~~
Rano się obudziłam, patrze na zegarek...10:05-CHOLERA, DEBILU WSTAWAJ- Zaczęłam trząść Dominikiem
-Co jest-Zapytał słodkim zaspanym głosem. Kurde będzie mi Go brakowało
-No wstawaj! Jest 10!!
-CO?!-Nagle się obudził
-Miałeś nastawić budzik, ale jak to ty, zapomniałeś!!
-Soory
-Dobra wstajemy i się szykujemy. Szybko- Zrzuciłam go z łóżka i był wielki huk. Pękałam ze śmiechu
-AŁ!! To bolało!
-No wiem, miało
-Dobra, bo się już nie chcę wnerwiać-Wstałam poszłam do łazienki i się ubrałam. Poszłam do pokoju, a tam pusto, łóżko pościelone, walizki wzięte... Dziwne
-Lex idziesz wreszcie?
-Już idę- Zeszłam na dół do kuchni, a tam piękne śniadanko-Dominik, dopiero w ostatni dzień mi się taki pokazujesz, nie mogłeś wcześnie, to bym Cię nigdy z domu nie wypuszczała
-No wiesz, chcę żebyś jeszcze do mnie wróciła z tego Londynu
-Przecież wiesz, że Cię nie zostawię i o tobie nie zapomnę :). Popatrzyłam na zegarek 11:00-Dobra, ja szybko jem, bo jest 11, a zanim się naszykujesz to minie trochę czasu,a na lotnisko się trochę jedzie.
-Ok, to ja idę i zaraz wracam,a ty jedz i mi powiesz czy dobre, a i zamów taxi
-Ok- Wzięłam telefon do ręki i zamówiłam taxówkę. Zjadłam całe śniadanko, kurde pyszne było
-Jestem. I jak, smakowała?
-I to jeszcze jak-Dałam mu buziaka w policzek
-A to za co?
-Za śniadanko
-Ok. Słyszę, że coś trąbi, chyba taxi, to ja już wezmę walizki, a ty chodź
-Oki- Wzięłam tylko swoją torbę i wyszłam. Zamknęłam drzwi i sie popatrzyłam na dom. Zaczęły mi łzy lecieć. No kurde ja się tu wychowałam i będę tęsknić, tu przeżyłam wszystko, mimo złej opieki i czasami złych wspomnień kocham to miejsce. Otarłam łzy i poszłam do taxówki. Jechaliśmy, chyba tylko 30 min. Wyszłam z pojazdu i podeszłam do bagażnika. Dominik zapłacił i przyszedł do mnie
-Zostaw te walizki, ja je wezmę
-Przecież dam radę
-Cicho tam, ja je wezmę
-Dooobra- Weszliśmy do środka i przez głośniki było słychać
"Uwaga! pasażerowie na lot do Londynu, są proszeni na odprawę. Dziękuję"
-Widzisz, chyba musimy się pożegnać-Zaczęły mi lecieć strumienie łez
-Ej mała nie płacz, bo ja też będę
-Ale, mi będzie Ciebie brakować. Obiecujesz, że do mnie kiedyś przylecisz?
-Tak, obiecuję. A ty obiecujesz, że do mnie przylecisz?
-Obiecuję
-Kocham Cię!
-Ja Ciebie też-Przytuliłam go i... pocałowałam w usta. Co ja zrobiłam, przecież on ma dziewczynę?! Dobra to tylko z tych emocji, ale on odwzajemnił pocałunek. Ok oznajmijmy, że to był przyjacielski pocałunek-Dobra, muszę już iść, papapapapapapapa!♥
-No, pa zadzwoń jak dolecisz!
-Na pewno zadzwonię-Ostatni raz go przytuliłam. To takie dziwne uczucie, jak żegnasz się ze swoim przyjacielem z piaskownicy i wylatujesz gdzieś daleko i nie wiesz kiedy się znowu spotkacie. Poszłam w stronę odprawy, odwróciłam się, Dominik stał dalej w tym samym miejscu. Pomachałam mu. I chociaż byłam już od niego kawałek, to widziałam, że oczy ma zaszklone, jak by miał płakać. Szybko wyjęłam telefon z kieszeni i napisałam do niego- "Nie płacz proszę Cię. To ja wyjeżdżam, nie ty. Obiecuję, żę będę dzwonić i pisać, jak będę tylko miała czas. Kocham Cię i już tęsknię!"
Nie musiałam długo czekać na odpowiedź. Brzmiała ona- "Ja nie płaczę, tylko mi coś do oka wpadło :P trzymam cię za słowo. Też tęsknię!". Już nie odpisałam tylko poszłam w wyznaczone miejsce.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
O kurde się rozpisałam. Mam nadzieję, że się spodoba :)
Nie wiem kiedy będzie kolejny rozdział, bo mam kare na kompa do końca wakacji, ale jakoś będę próbowała pisać :*
Czytasz = Komentuj ♥
-Co?
-Lot. Za 3 dni
-Tak szybko? Zdążysz się naszykować?
-Dla chcącego nic trudnego
-To od czego zaczniesz?
-No nwm, trzeba iść na zakupy
-Wyczuwam, że mam iść z tobą, prawda?
-Tak-uśmiechnęłam się szeroko
-No to ruszajmy
-Ok, tylko się przebiorę
-Dobra- Minęło 5 min i byliśmy już w drodze do sklepów
-No to czego potrzebujesz?
-Hmm... Pomyślmy, chyba buty
-Ok- Chodziliśmy tak, przez jakieś 30 min i nic nie znaleźliśmy
-Kurde, kobieto to decyduj się na jakieś bo już nóg nie czuję
-Wiesz, że ja też. W zakupach nie gustyję, ale muszę coś znaleźć. Wytrzymaj jeszcze trochę
-Dobra, ale tylko trochę
-No dobra, mamy jeszcze jeden sklep do obczajenia
-Oby tu się coś znalazło
-Oby, bo już rady nie daję. Ech...-Weszłam do sklepu i...
-Mam!-Co masz?
-No buty
-Jakie?
-No patrz, takie vans'y w panterkę
-No ładne, a ile?
-200zł
-No, to co kupujesz?
-Może
-No to może, czy na pewno?
-Kupuję-Podeszłam do kasy, zapłaciłam i zaprosiłam Dominika na kawę.
Poszliśmy do 'Coffe Heaven"
-Ja zapłacę
-Nie, ja Cie zaprosiłam na kawę, więc ja płacę
-Będzie mi brakować Twojego upartego charakteru
-Ech, a mi będzie brakować twojej opieki nade mną
-Dobra, nie użalajmy sie nad sobą, tylko chodźmy do domu
-Ok. Tylko może pojedziemy taxówką?
-Teraz się zgodzę-Poszliśmy po taxówkę na parking. Weszliśmy do auta i pojechaliśmy do domu
-Dużo tych zakupów nie mamy
-Nom, ale ja dużo nie potrzebuję, bo większość mam
-To co będziesz teraz robić?
-Pewnie będę sie pakować, bo troche tago mam
-I mam Ci pewnie pomagać?
-No raczej-Uśmiechnęłam się
~~~~~~W domu~~~~~~
-To idziemy do pokoju
-Ty już idź, ja zaraz przyjdę
-Ok.
Poszłam do pokoju wziąć sok, gdy nagle ktoś zadzwonił do drzwi. W nich był policjant "Że co"
-Dzień dobry, czy Pani Skott?
-Tak, a co się stało? Zrobiłam coś?
-Nie, Pani nie, tylko Pani matka.
-Co zrobiła?
-Jest w więzieniu
-Z jakiego powodu?
-Została złapana na kradzieży
-Dziękuję za informacje
-Do widzenia i miłego dnia życzę
-Dziękuję na wzajem- Zamknęłam drzwi, wzięłam ten sok i poszłam do pokoju
-Co tak długo?
-Policjant był i powiedział, że matka w więzieniu
-Jakoś nie widać, żebyś się przejmowała
-Bo się nie przejmuję. Mam ją gdzieś, jak ona miała mnie przez całe życie
-To się nie dziwię
-No więc właśnie
-To od czego zaczynamy?
-Na razie, to ja muszę walizki szukać
-To ty się szykuj, a ja poszukam tych walizek
-Ok. Czasem się przydajesz-Zadziornie się uśmiechnęłam
-To sobie sama tych walizek szukaj
-Przecież wiesz, że to był żart, że się zawsze przydajesz i Cię kocham
-No wiem-Zaczęliśmy szykować rzeczy, gdy Dominikowi zadzwonił telefon
~~~~~Rozmowa Dominika przez telefon~~~~~
-Halo?
-Hej Dominik
-O hej mamo, co jest?
-Dzisiaj nas w domu nie będzie, tylko nie szalej
-Ok
~~~~~Koniec~~~~
-Lex mógłbym dzisiaj u cb spać?
-Spoko, a czemu?
-Bo moi rodzice gdzieś idą i ich nie będzie, a ja sam w domu nie chce być
-Spoko, już się nie tłumacz-Nagle zadzwonił mój telefon
-Halo?
-Pani Lexi Skott?
-Tak, to ja
-Dobry wieczór<Była już 20> Informuję, że lot, który miał się odbyć za dwa dni, będzie jutro, z powodu złej pogody w kolejne dni
-Dobrze, dziękuję, a o której godzinie?
-O 12:30
-Dziękuję, dobranoc
-Dowidzenia
-Co tam?
-Babka z lotniska, że lot jest jutro o 12:30, bo będzie zła pogoda w następne dni.
-Więc trzeba jutro wcześnie wstać
-Nom-Położyłam się na łóżku, właczyłam telewizje i jakiś denny film, ale nie chciało mi sie przełączać, więc zaczęliśmy oglądać.
-Która godzina?
-<popatrzyłam na zegarek> Fuck! PÓŁNOC człowieku, jakiś strasznie długi ten film, a my musimy jutro wcześnie wstać
-Chyba chciałaś powiedzieć dzisiaj-Zaśmiał się
-Dobra ty bądź cicho, a ja idę się umyć
-Dobra-Wzięłam pidżamę i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic ubrałam się i poszłam do pokoju, a tam zobaczyłam śpiącego i rozłożonego na moim łóżku Dominika!
-DOMINIK WSTAWAJ!!!!!!
-Aaaa!!! co się dzieje?- Wyglądał jak jakieś siedem nieszczęść na głowie miał busz, ledwo powstrzymywałam śmiech- Z czego sie śmiejesz?
-Nie nic. Masz już wolna łazienkę, trzymaj koszulkę i nara-Podałam mu jego koszulkę, miał u mnie ich trochę. Położyłam się na łóżku i usłyszałam wrzask z łazienki "CHOLERA"
-Co się stało-Poszłam do niego i zobaczyłam, że leży na podłodze. Wybuchłam śmiechem
-Mogłabyś chociaż raz zostawić suchą podłogę w łazience, znowu się wypieprzyłem!!!!
-HAHAHAHAHAHAHA no so-soo-soory- Ledwo powstrzymywałam smiech
-Dobra spadaj, muszę się umyć-Wyszłam i znowu się uwaliłam na łóżko. Leżałam tak chwilę i nawet nie wiem kiedy zasnęłam
~~~~~Oczami Dominika~~~~~
Wyszedłem z łazienki, poszedłem do pokoju i zobaczyłem słodko śpiącą Lex, podszedłem do łóżka i się położyłem obok niej. długo nie mogłem zasnąć, ale po jakimś czasie zasnąłem
~~~~~Oczami Lex~~~~~
Rano się obudziłam, patrze na zegarek...10:05-CHOLERA, DEBILU WSTAWAJ- Zaczęłam trząść Dominikiem
-Co jest-Zapytał słodkim zaspanym głosem. Kurde będzie mi Go brakowało
-No wstawaj! Jest 10!!
-CO?!-Nagle się obudził
-Miałeś nastawić budzik, ale jak to ty, zapomniałeś!!
-Soory
-Dobra wstajemy i się szykujemy. Szybko- Zrzuciłam go z łóżka i był wielki huk. Pękałam ze śmiechu
-AŁ!! To bolało!
-No wiem, miało
-Dobra, bo się już nie chcę wnerwiać-Wstałam poszłam do łazienki i się ubrałam. Poszłam do pokoju, a tam pusto, łóżko pościelone, walizki wzięte... Dziwne
-Lex idziesz wreszcie?
-Już idę- Zeszłam na dół do kuchni, a tam piękne śniadanko-Dominik, dopiero w ostatni dzień mi się taki pokazujesz, nie mogłeś wcześnie, to bym Cię nigdy z domu nie wypuszczała
-No wiesz, chcę żebyś jeszcze do mnie wróciła z tego Londynu
-Przecież wiesz, że Cię nie zostawię i o tobie nie zapomnę :). Popatrzyłam na zegarek 11:00-Dobra, ja szybko jem, bo jest 11, a zanim się naszykujesz to minie trochę czasu,a na lotnisko się trochę jedzie.
-Ok, to ja idę i zaraz wracam,a ty jedz i mi powiesz czy dobre, a i zamów taxi
-Ok- Wzięłam telefon do ręki i zamówiłam taxówkę. Zjadłam całe śniadanko, kurde pyszne było
-Jestem. I jak, smakowała?
-I to jeszcze jak-Dałam mu buziaka w policzek
-A to za co?
-Za śniadanko
-Ok. Słyszę, że coś trąbi, chyba taxi, to ja już wezmę walizki, a ty chodź
-Oki- Wzięłam tylko swoją torbę i wyszłam. Zamknęłam drzwi i sie popatrzyłam na dom. Zaczęły mi łzy lecieć. No kurde ja się tu wychowałam i będę tęsknić, tu przeżyłam wszystko, mimo złej opieki i czasami złych wspomnień kocham to miejsce. Otarłam łzy i poszłam do taxówki. Jechaliśmy, chyba tylko 30 min. Wyszłam z pojazdu i podeszłam do bagażnika. Dominik zapłacił i przyszedł do mnie
-Zostaw te walizki, ja je wezmę
-Przecież dam radę
-Cicho tam, ja je wezmę
-Dooobra- Weszliśmy do środka i przez głośniki było słychać
"Uwaga! pasażerowie na lot do Londynu, są proszeni na odprawę. Dziękuję"
-Widzisz, chyba musimy się pożegnać-Zaczęły mi lecieć strumienie łez
-Ej mała nie płacz, bo ja też będę
-Ale, mi będzie Ciebie brakować. Obiecujesz, że do mnie kiedyś przylecisz?
-Tak, obiecuję. A ty obiecujesz, że do mnie przylecisz?
-Obiecuję
-Kocham Cię!
-Ja Ciebie też-Przytuliłam go i... pocałowałam w usta. Co ja zrobiłam, przecież on ma dziewczynę?! Dobra to tylko z tych emocji, ale on odwzajemnił pocałunek. Ok oznajmijmy, że to był przyjacielski pocałunek-Dobra, muszę już iść, papapapapapapapa!♥
-No, pa zadzwoń jak dolecisz!
-Na pewno zadzwonię-Ostatni raz go przytuliłam. To takie dziwne uczucie, jak żegnasz się ze swoim przyjacielem z piaskownicy i wylatujesz gdzieś daleko i nie wiesz kiedy się znowu spotkacie. Poszłam w stronę odprawy, odwróciłam się, Dominik stał dalej w tym samym miejscu. Pomachałam mu. I chociaż byłam już od niego kawałek, to widziałam, że oczy ma zaszklone, jak by miał płakać. Szybko wyjęłam telefon z kieszeni i napisałam do niego- "Nie płacz proszę Cię. To ja wyjeżdżam, nie ty. Obiecuję, żę będę dzwonić i pisać, jak będę tylko miała czas. Kocham Cię i już tęsknię!"
Nie musiałam długo czekać na odpowiedź. Brzmiała ona- "Ja nie płaczę, tylko mi coś do oka wpadło :P trzymam cię za słowo. Też tęsknię!". Już nie odpisałam tylko poszłam w wyznaczone miejsce.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
O kurde się rozpisałam. Mam nadzieję, że się spodoba :)
Nie wiem kiedy będzie kolejny rozdział, bo mam kare na kompa do końca wakacji, ale jakoś będę próbowała pisać :*
Czytasz = Komentuj ♥
niedziela, 4 sierpnia 2013
Rozdział 1
No i kolejny pieprzony dzień. Jest środa i dopiero 5:00, a lekcje mam dopiero na 8:00. Wzięłam laptopa i zaczęłam przeglądać fb i tt. Na fb zobaczyłam zdjęcia Dominika z jego dziewczyną. Cieszę się, że mój jedyny przyjaciel jest szczęśliwy z nową dziewczyną. Dobra jest już 7:15, czas się szykować. Wstałam, ubrałam się i poszłam do kuchni. Jak zwykle nikogo nie było, nie nowość. Wzięłam kefir z lodówki. Wyszłam z domu i kierowałam się w stronę szkoły. W czasie drogi zadzwonił mój telefon. Z trudem wyjęłam go z torby- Jeju, czego znowu chcą?- Odebrałam
-Halo?
-Hej Lex
-Hej Dominik, co się stało?
-Kiedy będziesz w szkole?
-No za jakieś 10 min, a co?
-Bo mam dla cb wiadomość
-To znaczy?
-Jak przyjdziesz to Ci powiem
-No dobra, to do zobaczenia
-No, pa-
O co znowu chodzi, co ten ojciec znów zrobił?
Dobra doszłam do szkoły, podeszłam do swojej szafki, gdy ktoś mi nagle zasłonił oczy. Nie zdziwiłam się, bo często byłam tak witana.
-Dominik, przecież wiem, że to ty
-Wiem, ale lubię Cię tak witać-Odwróciłam się i go przytuliłam
-No dobra, o co chodzi z ojcem?
-Wiem, że masz go gdzieś, ale może się przejmiesz
-Uhm..
- Bo twój tato nie żyje
-Co?!-zaczęły lecieć mi łzy
-Był wypadek samochodowy
-Jezu...-rozpłakałam się
-Chodź tu-Powiedział i się w niego wtuliłam. Zadzwonił dzwonek na lekcje i poszliśmy do sal. Usiadłam w ławce. Miałam lekcje z wychowawcą, który wiedział co się stało, więc zwolnił mnie z lekcji.
Poszłam do domu. Weszłam do swojego pokoju, żuciłam torbę, podeszłam do szuflady, wzięła żyletkę i zaczęłam nacinać skórę na nadgarstku. Z ręki sączyła się czerwona ciecz, a z oczu leciały słone łzy. Cały pokój był w krwi. Miałam to gdzieś. Usiadłam na fotel, wzięłam laptopa i włączyłam jakiś film, nawet nie zwróciłam uwagi na tytuł. Minęly 2 godziny, film się skończył.
Zadzwonił mój telefon-"Dominik ♥"
-Halo?
-Cześc Lex, jak się czujesz?
-Źle
-Może mam przyjść?
-Jak chcesz
-Dobra to za jakieś 15 min będę
-Dobra, pa
-Pa-
Minęło 15 min, zadzwonił dzwonek do drzwi. Zeszłam na dół, otworzyłam drzwi i znowu przywitałam Dominika
-Cześc, wchodź-zasłoniłam swoją rękę, żeby Dominik nie widział, żę się cięłam
-No i jak lepiej?
-Trochę-lekko się uśmiechnęłam-chcesz coś pić?
-A co masz?
-Kawa, sok ,cola, woda
-To może być kawa
-Ok- wzięłam czajnik i zapomniałam, że mam nie odsłaniać ręki. chciałam nalać wody do czajnika i odwinęłam rękawy. Dominik to zobaczył(rany)
-Co ty masz na ręcę?!-Już wiedziałam, żę będzie żle
-Nie, nic-próbowałam wybrnąć, ale chyba mi to nie wyszło
-Pokazuj mi tą rękę!- Podszedł do mnie i złapał za nadgarstek
-Ała- Syknęłam z bólu
-Znowu?!
-Przepraszam
_obiecałaś!
-Wiem, ale to było silniejsze ode mnie...
-Zrozum, martwię się o Ciebię
-Wiem, przepraszam, już nie będę-Przytulił mnie, a ja się rozpłakałam-Muszę wyjechać
-Że co proszę?!
-Nic mnie tu już nie trzyma, oprócz Ciebie
-a matka?
-Jest w domu raz na tydzień, muszę wyjechać
-A gdzie chcesz wyjechać?
-Do Londynu. Zawsze chciałam tam polecieć
-Masz pieniądze?
-Tak uzbierałam trochę. Jak tam będę to wynajmę sobie jakieś mieszkanie, znajdę prace...
-No dobra, jak tak bardzo chcesz
-Bardzo, nawet nie wiesz jak
-Ale wiesz, jak Ci coś nie wyjdzie, to zawsze pomogę
-wiem
-A kiedy masz zamiar lecieć?
-Jak najszybciej-wzięłam laptopa i zaczęłam szukać-Mam!
-Co masz?
-Lot...
-----------------------------------------------------------
No to pierwszy rozdział jest. Jak się podoba? Piszcie :)
Czytasz = Komentuj ♥
Bohaterowie
Lexi Skott
Zwykła 18-sto latka, która nie ma łatwo w życiu.
Jej matka kradnie, a ojca zwykle nie ma w domu, bo lata ze swoją
"bandą" po barach. W szkole nikt jej nie lubi, ale ma swojego jednego przyjaciela, Dominika.
Dominik Czarski
19-sto latek, który jest jedynym przyjacielem Lexi.
Znają się od piaskownicy, jeśli mają jakieś problemy, to zawsze ze sobą je rozwiążą. W szkole jest bardzo lubiany, ale on tego nie potrzebuje, chce mieć tylko przyjaciół od serca.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

