piątek, 9 sierpnia 2013

Rozdział 2

  -Mam!
-Co?
-Lot. Za 3 dni
-Tak szybko? Zdążysz się naszykować?
-Dla chcącego nic trudnego
-To od czego zaczniesz?
-No nwm, trzeba iść na zakupy
-Wyczuwam, że mam iść z tobą, prawda?
-Tak-uśmiechnęłam się szeroko
-No to ruszajmy
-Ok, tylko się przebiorę
-Dobra- Minęło 5 min i byliśmy już w drodze do sklepów
-No to czego potrzebujesz?
-Hmm... Pomyślmy, chyba buty
-Ok- Chodziliśmy tak, przez jakieś 30 min i nic nie znaleźliśmy
-Kurde, kobieto to  decyduj się na jakieś bo już nóg nie czuję
-Wiesz, że ja też. W zakupach nie gustyję, ale muszę coś znaleźć. Wytrzymaj jeszcze trochę
-Dobra, ale tylko trochę
-No dobra, mamy jeszcze jeden sklep do obczajenia
-Oby tu się coś znalazło
-Oby, bo już rady nie daję. Ech...-Weszłam do sklepu i...
-Mam!-Co masz?
-No buty
-Jakie?
-No patrz, takie vans'y w panterkę
-No ładne, a ile?
-200zł
-No, to co kupujesz?
-Może
-No to może, czy na pewno?
-Kupuję-Podeszłam do kasy, zapłaciłam i zaprosiłam Dominika na kawę. 
Poszliśmy do 'Coffe Heaven" 
-Ja zapłacę
-Nie, ja Cie zaprosiłam na kawę, więc ja płacę
-Będzie mi brakować Twojego upartego charakteru
-Ech, a mi będzie brakować twojej opieki nade mną
-Dobra, nie użalajmy sie nad sobą, tylko chodźmy do domu
-Ok. Tylko może pojedziemy taxówką?
-Teraz się zgodzę-Poszliśmy po taxówkę na parking. Weszliśmy do auta i pojechaliśmy do domu
-Dużo tych zakupów nie mamy
-Nom, ale ja dużo nie potrzebuję, bo większość mam
-To co będziesz teraz robić?
-Pewnie będę sie pakować, bo troche tago mam
-I mam Ci pewnie pomagać?
-No raczej-Uśmiechnęłam się
~~~~~~W domu~~~~~~
-To idziemy do pokoju
-Ty już idź, ja zaraz przyjdę
-Ok.
Poszłam do pokoju wziąć sok, gdy nagle ktoś zadzwonił do drzwi. W nich był policjant "Że co"
-Dzień dobry, czy Pani Skott?
-Tak, a co się stało? Zrobiłam coś?
-Nie, Pani nie, tylko Pani matka.
-Co zrobiła?
-Jest w więzieniu
-Z jakiego powodu?
-Została złapana na kradzieży
-Dziękuję za informacje
-Do widzenia i miłego dnia życzę
-Dziękuję na wzajem- Zamknęłam drzwi, wzięłam ten sok i poszłam do pokoju
-Co tak długo?
-Policjant był i powiedział, że matka w więzieniu
-Jakoś nie widać, żebyś się przejmowała
-Bo się nie przejmuję. Mam ją gdzieś, jak ona miała mnie przez całe życie
-To się nie dziwię
-No więc właśnie
-To od czego zaczynamy?
-Na razie, to ja muszę walizki szukać
-To ty się szykuj, a ja poszukam tych walizek
-Ok. Czasem się przydajesz-Zadziornie się uśmiechnęłam
-To sobie sama tych walizek szukaj
-Przecież wiesz, że to był żart, że się zawsze przydajesz i Cię kocham
-No wiem-Zaczęliśmy szykować rzeczy, gdy Dominikowi zadzwonił telefon
~~~~~Rozmowa Dominika przez telefon~~~~~
-Halo?
-Hej Dominik
-O hej mamo, co jest?
-Dzisiaj nas w domu nie będzie, tylko nie szalej
-Ok
~~~~~Koniec~~~~
-Lex mógłbym dzisiaj u cb spać?
-Spoko, a czemu?
-Bo moi rodzice gdzieś idą i ich nie będzie, a ja sam w domu nie chce być
-Spoko, już się nie tłumacz-Nagle zadzwonił mój telefon
-Halo?
-Pani Lexi Skott? 
-Tak, to ja
-Dobry wieczór<Była już 20> Informuję, że lot, który miał się odbyć za dwa dni, będzie jutro, z powodu złej pogody w kolejne dni
-Dobrze, dziękuję, a o której godzinie?
-O 12:30
-Dziękuję, dobranoc
-Dowidzenia

-Co tam?
-Babka z lotniska, że lot jest jutro o 12:30, bo będzie zła pogoda w następne dni.
-Więc trzeba jutro wcześnie wstać
-Nom-Położyłam się na łóżku, właczyłam telewizje i jakiś denny film, ale nie chciało mi sie przełączać, więc zaczęliśmy oglądać.
-Która godzina?
-<popatrzyłam na zegarek> Fuck! PÓŁNOC człowieku, jakiś strasznie długi ten film, a my musimy jutro wcześnie wstać
-Chyba chciałaś powiedzieć dzisiaj-Zaśmiał się
-Dobra ty bądź cicho, a ja idę się umyć
-Dobra-Wzięłam pidżamę i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic ubrałam się i poszłam do pokoju, a tam zobaczyłam śpiącego i rozłożonego na moim łóżku Dominika!
-DOMINIK WSTAWAJ!!!!!!
-Aaaa!!! co się dzieje?- Wyglądał jak jakieś siedem nieszczęść na głowie miał busz, ledwo powstrzymywałam śmiech- Z czego sie śmiejesz?
-Nie nic. Masz już wolna łazienkę, trzymaj koszulkę i nara-Podałam mu jego koszulkę, miał u mnie ich trochę. Położyłam się na łóżku i usłyszałam wrzask z łazienki "CHOLERA"
-Co się stało-Poszłam do niego i zobaczyłam, że leży na podłodze. Wybuchłam śmiechem
-Mogłabyś chociaż raz zostawić suchą podłogę w łazience, znowu się wypieprzyłem!!!!
-HAHAHAHAHAHAHA no so-soo-soory- Ledwo powstrzymywałam smiech
-Dobra spadaj, muszę się umyć-Wyszłam i znowu się uwaliłam na łóżko. Leżałam tak chwilę i nawet nie wiem kiedy zasnęłam
~~~~~Oczami Dominika~~~~~
Wyszedłem z łazienki, poszedłem do pokoju i zobaczyłem słodko śpiącą Lex, podszedłem do łóżka i się położyłem obok niej. długo nie mogłem zasnąć, ale po jakimś czasie zasnąłem
~~~~~Oczami Lex~~~~~
Rano się obudziłam, patrze na zegarek...10:05-CHOLERA, DEBILU WSTAWAJ- Zaczęłam trząść Dominikiem
-Co jest-Zapytał słodkim zaspanym głosem. Kurde będzie mi Go brakowało
-No wstawaj! Jest 10!!
-CO?!-Nagle się obudził
-Miałeś nastawić budzik, ale jak to ty, zapomniałeś!!
-Soory
-Dobra wstajemy i się szykujemy. Szybko- Zrzuciłam go z łóżka i był wielki huk. Pękałam ze śmiechu
-AŁ!! To bolało!
-No wiem, miało
-Dobra, bo się już nie chcę wnerwiać-Wstałam poszłam do łazienki i się ubrałam. Poszłam do pokoju, a tam pusto, łóżko pościelone, walizki wzięte... Dziwne
-Lex idziesz wreszcie?
-Już idę- Zeszłam na dół do kuchni, a tam piękne śniadanko-Dominik, dopiero w ostatni dzień mi się taki pokazujesz, nie mogłeś wcześnie, to bym Cię nigdy z domu nie wypuszczała
-No wiesz, chcę żebyś jeszcze do mnie wróciła z tego Londynu
-Przecież wiesz, że Cię nie zostawię i o tobie nie zapomnę :). Popatrzyłam na zegarek 11:00-Dobra, ja szybko jem, bo jest 11, a zanim się naszykujesz to minie trochę czasu,a na lotnisko się trochę jedzie.
-Ok, to ja idę i zaraz wracam,a ty jedz i mi powiesz czy dobre, a i zamów taxi
-Ok- Wzięłam telefon do ręki i zamówiłam taxówkę. Zjadłam całe śniadanko, kurde pyszne było
-Jestem. I jak, smakowała?
-I to jeszcze jak-Dałam mu buziaka w policzek
-A to za co?
-Za śniadanko
-Ok. Słyszę, że coś trąbi, chyba taxi, to ja już wezmę walizki, a ty chodź
-Oki- Wzięłam tylko swoją torbę i wyszłam. Zamknęłam drzwi i sie popatrzyłam na dom. Zaczęły mi łzy lecieć. No kurde ja się tu wychowałam i będę tęsknić, tu przeżyłam wszystko, mimo złej opieki i czasami złych wspomnień kocham to miejsce. Otarłam łzy i poszłam do taxówki. Jechaliśmy, chyba tylko 30 min. Wyszłam z pojazdu i podeszłam do bagażnika. Dominik zapłacił i przyszedł do mnie
-Zostaw te walizki, ja je wezmę
-Przecież dam radę
-Cicho tam, ja je wezmę
-Dooobra- Weszliśmy do środka i przez głośniki było słychać
"Uwaga! pasażerowie na lot do Londynu, są proszeni na odprawę. Dziękuję"
-Widzisz, chyba musimy się pożegnać-Zaczęły mi lecieć strumienie łez
-Ej mała nie płacz, bo ja też będę 
-Ale, mi będzie Ciebie brakować. Obiecujesz, że do mnie kiedyś przylecisz?
-Tak, obiecuję. A ty obiecujesz, że do mnie przylecisz?
-Obiecuję
-Kocham Cię!
-Ja Ciebie też-Przytuliłam go i... pocałowałam w usta. Co ja zrobiłam, przecież on ma dziewczynę?! Dobra to tylko z tych emocji, ale on odwzajemnił pocałunek. Ok oznajmijmy, że to był przyjacielski pocałunek-Dobra, muszę już iść, papapapapapapapa!♥
-No, pa zadzwoń jak dolecisz!
-Na pewno zadzwonię-Ostatni raz go przytuliłam. To takie dziwne uczucie, jak żegnasz się ze swoim przyjacielem z piaskownicy i wylatujesz gdzieś daleko i nie wiesz kiedy się znowu spotkacie. Poszłam w stronę odprawy, odwróciłam się, Dominik stał dalej w tym samym miejscu. Pomachałam mu. I chociaż byłam już od niego kawałek, to widziałam, że oczy ma zaszklone, jak by miał płakać. Szybko wyjęłam telefon z kieszeni i napisałam do niego- "Nie płacz proszę Cię. To ja wyjeżdżam, nie ty. Obiecuję, żę będę dzwonić i pisać, jak będę tylko miała czas. Kocham Cię i już tęsknię!"
Nie musiałam długo czekać na odpowiedź. Brzmiała ona- "Ja nie płaczę, tylko mi coś do oka wpadło :P trzymam cię za słowo. Też tęsknię!". Już nie odpisałam tylko poszłam w wyznaczone miejsce.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
O kurde się rozpisałam. Mam nadzieję, że się spodoba :)
Nie wiem kiedy będzie kolejny rozdział, bo mam kare na kompa do końca wakacji, ale jakoś będę próbowała pisać :*
Czytasz = Komentuj ♥ 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz